piątek, 17 maja 2013

tydzień później

Wczoraj Helka skończyła tydzień, tydzień obfitujący w epokowe dla niej wydarzenia. No bo przede wszystkim narodziny, potem poznanie osobiste mamy i taty, no i starszego rodzeństwa. Potem pierwsze posiłki zewnętrzne i całkiem nowy świat. Przyjazd do domu, pierwsza kąpiel, odwiedziny gości, spacer w chuście i w wózku, pierwsze zakupy, jeszcze oczywiście nieświadome, więc z rodzicami zadowolonymi, że dziecko nie wyciąga rąk po wszystko dookoła i nie pyta ciągle "A kupisz...?".
Tydzień pełen wrażeń, ale i pełen odpoczynku, bo przecież to zaledwie chwila od kiedy Helenka pojawiła się na świecie, przecież dla niej to może jawić się jako czas pełen wydarzeń i wrażeń, ale tak naprawdę to zaledwie początek poznawania całkiem nowego świata.
I dla nas też to całkiem nowy początek poznawania nowego człowieka, nawyków, zachcianek, charakteru. Każdy z nas jest inny, więc i Helka jest inna. Pewnie mamy trochę wpływu na to, na kogo wyrośnie, kim się stanie, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy, pewne cechy ona już ma, jeszcze tylko czekają na ich określenie i odkrycie.
Chociaż jedną już chyba odkryliśmy. Helka lubi słuchać jak Zuzka śpiewa.


I mam nadzieję, że muzykę ogólnie będzie lubiła, bo będzie jej dużo słuchała, przynajmniej póki z nami mieszka.
Możliwe też, że idąc za przykładem starszego rodzeństwa polubi też czytanie. Bo tak tylko pochwalę się w imieniu Franka, że od kilku dni jest właścicielem zupełnie nowego gadżetu. Idąc w ślady taty, wyposażył się w Kindle'a i od środy czyta jak najęty. Ostatnio "Kamienie na szaniec", których w wersji papierowej nie mógł skończyć od miesiąca chyba (i nie miało to związku z ostatnią kampanią próbującą zrobić parę z Rudego i Zośki). W wersji elektronicznej książkę dosłownie połknął. A w przerwach między książkami nie przestaje się zachwycać swoją nową siostrą, głaszcząc ją, szepcząc coś do ucha i ciesząc się jak dziecko kiedy Helka złapie go za palec.
Wielki Brat patrzy
Zresztą dla obu starszaków dzień bez przytulenia i potrzymania małej siostry jest dniem całkiem straconym. A jeszcze jak się Helka do nich uśmiechnie, radości nie ma końca. Chociaż najlepsze są niemowlakowe czkawki, które całą rodzinę wprowadzają w stan głupawki, nawet w najmniej odpowiednich momentach.
Ogólnie można powiedzieć, że racja jest w powiedzeniu, że dzieci to kupa radości (nawet jeśli niektórzy dodają, że z przewagą kupy).

I jeszcze porcja obrazków pięcioosobowej rodziny.





I na koniec Helka w odcieniach szarości :)

wtorek, 14 maja 2013

Helutek - zupełna nowość :)


Jestem już z Mamą i Tatą z Zuzką i Frankiem w domu. Zadomawiam się i poznaję moją rodzinę z każdą chwilką bardziej. I z każdą chwilką upewniam się, że to moje miejsce i widzę jak wszyscy na mnie czekali i jak za mną tęsknili.

A ja mam dla Was wszystkich Dobrą Wiadomość :) Jaką? Moje życie pokaże.
Na pewno moje pojawienie się dokona jakiejś zmiany w Waszym środku.
Nie zgubcie tej myśli, tej refleksji która pojawia się gdy spotykacie Człowieka.
Każdego. Zachwycajmy i zadziwiajmy się swoją obecnością :)
Wszak w tym ma swe źródło ... filozofia :) Ot, taka nauka o rzeczywistości :)


piątek, 10 maja 2013

Hello Helka :)

Większość z was już pewnie wie, w końcu komórki, mail i Facebook są szybsze niż ten blog, ale oficjalnie możemy poinformować, że wczoraj o 11:44 na świat przyszła Helena Wiśniewska. Ważyła 3,270kg i krzyczała wniebogłosy protestując przed wyjęciem jej z brzucha mamy.
No i jest najsłodsza na świecie... do spółki z pozostałą dwójką rodzeństwa, która jest zapatrzona w Helkę jak w obrazek. Zuzka non stop chce trzymać siostrę na kolanach, a Franek głaszcze ją z delikatnością o którą bym nie podejrzewał takiego wielkiego nastolatka.
A jak wygląda nasza nowa pociecha?
O tak:



wtorek, 7 maja 2013

takie fajne miejsce

Mamy w naszym mieście takie miejsce do którego lubimy chodzić. Zwie się ono People's Park, czyli na polski przekładając, taki Park Ludowy. I faktycznie ludu w nim sporo, szczególnie gdy pogoda dopisze, a zwłaszcza szczególnie gdy akurat do Waterford na dwa dni zawita tutejsze lato. Szczęśliwie do parku mamy 5 minut piechotą i korzystamy z tej dogodności w każdy możliwy sposób.
Na przykład wczoraj korzystaliśmy przez ponad 3 godziny, do tego stopnia, że nogi Zuzki zaczęły odmawiać posłuszeństwa przy powrocie do domu. Zresztą nie ma im się co dziwić, bo w samym parku były mocno eksploatowane, a właścicielka mało dawała im chwil wytchnienia.
Było bieganie po placu zabaw, wspinanie się na drabinki i ścianki, przebieganie po wiszącym moście, jazda na nowej hulajnodze, wspinanie się na huśtawki (na które jeszcze niedawno trzeba było ją wsadzać), skoki przez przeszkody i wycieczki do pobliskiego skate-parku.

Na podobny pomysł co my wpadł wczoraj prawdziwy tłum ludzi, bo to nie dość, że akurat dzień wolny to i jeszcze pogoda sprawiła miłą niespodziankę i przyświeciła słońcem. Oba place zbaw zatłoczyły się dziećmi i rodzicami, zielone trawniki oblegane były przez piknikowiczów, graczy w piłkę, hurlinga i inne sporty, w skate-parku tłoczyli się zapaleńcy na deskach, BMX'ach i hulajnogach, w fontannie chlapały się zgodnie dzieciaki i zwierzaki, a mała parkowa kawiarenka przeżywała oblężenie. Na szczęście sam park jest na tyle duży (właśnie doczytałem, że ma ponad 6,5 hektara), że te tłumy ginęły gdzieś na trawnikach i pośród drzew.

A żeby nie być gołosłownym, jeszcze porcja obrazków.

przy prażącym słońcu nie ma to jak dobre lody

młody amant

siostra młodego amanta

w chwili nagłego spadku energii najlepszym ratunkiem jest pianka na patyku
(chociaż kawa też spełnia zadanie)

chyba pozostałość po zimie, kiedy drzewa przeraźliwie marzły w nieogrzewanym parku

badania wskazują, że drzewa z takim sweterkiem  są przytulane 3 razy częściej niż drzewa bez sweterków

nogi bolały, ale hulajnoga nie została porzucona ani na chwilę
cóż, urok nowych rzeczy

Mama została w domu odpoczywać, bo już niedługo odpoczywać za wiele nie będzie.
I niniejszym dementuję pogłoski o tym, jakoby nowe dziecko już się urodziło. Jeszcze nie, ale już bardzo niedługo :)

poniedziałek, 6 maja 2013

Już za parę dni...

...za dni parę...
Do naszej Futraczanej rodziny dołączy nowy członek, chociaż lekarze twierdzą, że będzie to raczej członkini. My się nie nastawiamy i cierpliwie czekamy, ale żeby się w tym czekaniu całkiem nie zatracić organizujemy sobie czas na różne wymyślne sposoby.
A to I Komunia Zuzki, a to przy okazji szybka wizyta gości z Polski, a to ulepszanie domku dla pomidorów i innych zdrowych roślin, a to codzienne podlewanie zadziwiającego coraz bardziej swoim bogactwem ogródka, a to porządki domowe i około-domowe, a to wreszcie relaksujące wizyty u znajomych albo prozaiczne leżenie na kanapach, bo przecież nie samą pracą człowiek żyje.

Poza tym Iwka zaczyna odczuwać realny ciężar bobasa siedzącego jeszcze w brzuchu, ja zaczynam odczuwać realną konieczność opieki nad rosnącym stadem rodzinnym, a i dzieciom udziela się atmosfera oczekiwania i każde reaguje na swój sposób. Zuzka codziennie idąc do szkoły żegna się z tatą, mamą i z bobasem i jeszcze niczego nieświadoma cieszy się na niedługie poznanie nowego Futraka. Franek za to, wiedząc z doświadczenia sprzed 6 lat z czym się wiąże posiadanie małego brata lub siostry, radość okazuje w inny sposób, a częściej wręcz martwi się "jak będzie się uczył kiedy dziecko będzie płakało". Rodzice w zasadzie gotowi na wielki dzień, wszystko zaplanowane, ale i przygotowane na improwizację w razie gdyby plany wzięły w łeb.

Nieznajomi czytelnicy, trzymajcie rękę na pulsie i zaglądacie tutaj, jeśli chcecie poznać kogoś zupełnie nowego. Rodzino i znajomi, bądźcie gotowi na rychłą informację o narodzinach.

I jeszcze garść obrazków:

Najpierw jeszcze klimaty komunijne
(i szczególnie podziękowania dla Wioli za wspaniałe zdjęcia,
inne talenty Wioli możecie podziwiać tutaj)





I jeszcze conieco z ogródka
podlewanie, hojne póki jeszcze woda za darmo


sałata lubi rynny, a my lubimy sałatę

chwila pożarcia pierwszej rzodkiewki z własnego ogródka - niezapomniana

rzodkiewki może jeszcze niezbyt wymiarowe, ale smakują jak... rzodkiewki
I w ramach bonusu...
panicz Franek przygotowany na "Crazy Hair Day" w szkole

sobota, 4 maja 2013

Wyjątkowy dzień.

-
Panie Jezu, Ty nie wykluczyłeś nikogo: " Bierzcie i jedzcie wszyscy", nikogo kto godnie może przyjąć Eucharystię: ani spośród dorosłych, ani spośród dzieci.

Powiedziałeś Panie Jezu : "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie i nie przeszkadzajcie im: do takich bowiem należy królestwo Boże" I wyrażnie dodałeś: "Kto nie przyjmie Królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego" /Łk 18,16 - 17/.

Panie Jezu: to właśnie dzieci podałeś jako wzór dla nas dorosłych, nigdzie natomiast w Ewangelii my-dorośli nie jesteśmy postawieni jako wzór dla dzieci.


Przygotowując nasze dzieci do tego dnia, wyraźnie zdaliśmy sobie z tego sprawę. Towarzysząc naszym dzieciom w przygotowaniach, rozmawiając z nimi o tęsknoscie za Tobą, doświadczyliśmy wyraźnie, że wiara jest łaską, dowiedzieliśmy się także co miałeś na myśli mówiąc o „dziecięctwie bożym”
Nasze dzieci bowiem stały się dla nas Twoimi świadkami, szczerej Wiary i Miłości, bezgranicznej Ufności Tobie.

Dziękujemy Ci Jezu, że zostałeś z nami w Sakramentach świętych, że jesteś obecny w naszym życiu.

Dziekujemy Ci, że jak obiecałeś w chwili naszego ślubu, że pomagasz nam Rodzicom w wychowaniu naszych dzieci, że jesteś przy nas codziennie w Sakramencie małżeństwa, że obdarzyłeś nas łaską i darem rodzicielstwa.

Dziekujemy Ci Jezu za kapłana którego postawiłeś na naszej ziemskiej drodze. Dziekujemy Ci za księdza Emila, jest dla nas i naszych dzieci Tym przez którego Ty Panie przychodzisz do nas. Dzieki niemu przyszedłeś do naszych dzieci w sakramencie pokuty i Eucharystii.

Dziekujemy Ci Jezu, za ludzi których nasze rodziny spotkały na swojej drodze, za ludzi niosących Twoje światło w sobie, za ludzi którzy są żywym świadectwem Twojej obecności, przez których nasza wiara i nasza miłość i nasza nadzieja – wzrastały.

Dziękujemy Ci Jezu za to, że usuwałeś przeszkody i trudności, dawałeś nam zdolność do odczytywania Twojej woli w znakach wokół nas i w nas, że doprowadziłeś nasze rodziny tutaj do tego kościoła Św. Jana i do dzisiejszego dnia, do tej chwili, kiedy w pełni nasze dzieci zjednoczyły się z Tobą.

Dzieĸujemy Ci Jezu, ze to że obudziłeś w ludzkich sercach chęć pomocy. Dziękuję Ci za grających dziś na komunii naszych dzieci, za scholę z New Ross. Dziękuję, że przyprowadziłeś ich tutaj, dziękujemy Wam !

Dziękujemy Ci Jezu, za wszystkich ludzi dobrej woli, zgromadzonych tutaj a także i tych będących daleko, a łączących w modlitwie za Jonatana i Zuzannę w dniu ich pierwszej komunii świętej.

Małe są moje słowa, by podziękować za te wszystkie łaski którymi obdarzasz nasze rodziny.
Proszę Cię w imieniu naszych rodzin o - siły by nasze życie, każda chwila
– stały się dziekczynieniem Tobie.

Pierwsza Komunia Święta Zuzanny - 28 kwietnia 2013
Fotografie : Wioletta Wawak