środa, 24 lutego 2016

Nie święci garnki lepią. Fashion cz.5


Wtorek rano i przez pół dnia w kurzu i pyle. I już pamiętam by nie ubierać czarnych ciuchów :) Tutaj proszę uprzejmie mamy
design w użyciu,namalowany na ceramice. Bowiem tak to się dobrze i fajnie składa, że zajęcia u różnych nauczycieli są ze sobą powiazane.
Przedstawiam niniejszym: płytka ceramiczna i stoidełko na świeczkę (nam nadzieję, że spełni funkcję). Płytka ma motyw kukurydziany, a sześcian słonecznikowy. Tak wyglada ich stan dzisiejszy przed szkliwieniem.

Sama sobie zrobiłam :)

Czemu ceramika na projektowaniu ciuchów? Żeby troszeczkę pobudzić kreatywność, używać designu.
  Ceramika , cóż ... Kto nie spróbował a ma szansę niech gna. Praca z gliną to absolutnie coś niesamowitego! szydełko czy szycie niech się schowa. To twórczość do kwadratu!
 Obecne tegoroczne zajecia to nauka technik, w przyszłym roku będę robić co tam wymyślę, wiedząc już jak i czy wogole da się.


Ceramika to największa niespodzianka mojego college'u. Ja po prostu uwielbiam moja szkołę!

A,i tutaj mój pierwszy wazon w trakcie produkcji techniką wałeczkową. Techniką bardzo terapeutyczną i uspokajającą.

wtorek, 23 lutego 2016

Dzis o design'ie cz.4

Zacznę od ostatnich wtorkowych zajęć. Zajęcia z "Design" czyli bardzo twórczo, bo projektujemy conieco, ozdabiamy. Ruszamy mózgiem. A przynajmniej próbujemy coś siebie wykrzesać. Każdemu co innego w tym mózgu siedzi, co innego serce przeżywało, więc efekty są oczywiście jak najbardziej indywidualne i oryginalne. Czasami działamy w grupach. poprzedni szkolny wtorek spędziłam na tzw L4, czyli zwolnieni lekarskim z chorym mężem, najstarszaczką i sobą, a rozpoczęto projekt sukni recyklingowej. Nie wiem co i jak, ale mam zbierać siatki po cebulach i cytrusach. Więc nieźle tam poplyneła moja grupa.
Jakiś czas temu też bawiliśmy się w szybkich projektantów i upinaliśmy na manekinie suknię. Zdjęcia dodam ASAP.

Wcześniej jeszcze wymyslalismy wlasne "wzory". Podaję instytucje jak się z tym bawić. Z kuchni lub ogrodu wybrać jakąś roślinę, może  być warzywo,  owoc, korzeń, łodyga. Co tam jest pod ręką, bo czerpać można inspirację z natury bez miary.
Narysować. Pociąć, pokroić 
 w te i we wte, bo może coś ciekawego skrywa. Narysować po operacji pocięcia. Wyciąć w kartce "okienko" takie Pi razy oko, pięć na dziewięć. Okienkiem jeździmy po naszych rysunkach wybierając co smakowitsze i ciekawe motywy. Te z kolei przekalkować z "okienka". Wylapujemy co tam chcemy i dalej bawimy się motywem. Można obracać, powielać, powiększać, pomniejszyć,co tam komu do głowy przyjdzie. Wybranym naszym ulubionym motywom dajemy jeszcze jakąś historię w kolorze.


I o. Koniec. Mamy własny design. Można go sobie wydrukować na tkaninie lub po prostu zamknąć w notatniku.
Ja mam motyw słonecznikowy i kukurydziany.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Suplement niedzielny

Ktoś tu mnie wywołał do tablicy i o jakiś fotograficzny suplement prosił?
Na razie taki mały, niedzielny.
A mały nie tylko z braku czasu na wrzucenie większego, ale też z powodu mojego gapiostwa.
Otóż byłoby tych zdjęć więcej, bo zrobiłem ich naprawdę sporo i to na pewno wspaniałych, tylko... karta do aparatu (przy okazji jeszcze raz dziękuję darczyńcom) została w ciepłym i wygodnym czytniku kart w komputerze, a komputer stał sobie spokojnie w równie ciepłym i wygodnym salonie.
Krótko mówiąc, zdjęcia się nie zapisały, a te które zrobiłem pochodzą z komórki, która znów okazała się najlepszym aparatem (czyli takim który się ma przy sobie).
Dwa z nich poniżej. Oglądajcie powoli, bo więcej nie będzie ;)

niedziela, 21 lutego 2016

Słów cięcie gięcie.

To nasze zabawy impro. Sklecamy nazwiska, dziwne zawody, odmieniamy przez osoby,czasy i przypadki jakiś zlepek słów. Ze zlepka najlepiej zrobić nazwisko np nowego bohatera historii na poczekaniu wymyslanej. Czasem taka postać jest juz na tyle "sławna ", że zasila Drużynę QQ,czyli tacy Super Bohaterowie naszej zabawy impro.
Na czym polega taka zabawa? Hmm... Żeby nie przedłuzać, weźmy na tapetę takiego gościa jak Historij Napoczekanju. Dla żony Histek, dla kumpli Histor. Taki zegarmistrz z Gruzji... Nie będę dalej wymyślać, ale może już coś ktoś kojarzyć.
Dla nas, na codzień korzystających z języków dwóch, czasem bawimy się kalkami tłumaczeń, wymyslamy nowe słowa, sklejamy polsko angielskie dziwolągi.
 Między sobą w takim towarzystwie narodowym polskim, śmiechu jest dużo. Ja już kilka razy sprawdzilam,że anglojezyczni tubylcy nie bardzo wiedzą o co chodzi dla nich to nie takie zabawne. Rossiter nie jest indianinem o imieniu Siedzący w Różach, a Cook (Gotować) to nie to samo co przejęzyczenie z Johnem Boiling (jak dla mnie też gotować)..
Jak wiadomo co się raz zobaczy, to się  ie odzobaczy.... Weźmy na przykład kobietę z bułkami na policzkach i rogalem na czole. Czyż to nie kobieta z wypiekami na twarzy?
Wczoraj wieczorem kolejny raz z kilkorgiem znajomych, po Dixitowych chwilach (o! Skąd mógłby pochodzić niejaki pan Razz Kilkorg? Ja stawiam na RPA,  ew jakąś Islandię) pogieliśmy kilka słów o doprowadziło
To nas do wuwuwu niejakiego pana Jarońskiego i jego rebusów.
Absolutne mistrzostwo świata i gimnastyka dla wyobraźni :)
Polecam. I przepraszam.
Dziś tak jakoś ... abstrakcyjnie.

sobota, 20 lutego 2016

MidTerm Break

O powiedzeniu "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej" wcale nie pamięta się na fajnych wakacjach. Wróciliśmy z trzydniowych leniuchowań. Zwiedzalismy sławetne ostatnio Enniscorthy. Sławy dodał mu film "Brooklin",podobno mający szansę na Oscara. Miasto słynie z zamku, z bitwy na Vinegar Hill, i tego ostatniego filmu. Są też tam festiwale, jeden nawet godny uwagi festiwal tańca. Hotel mieliśmy wyhaczony po taniosci, za jakieś 70% ceny, całkiem zacny. Pokoje wygodne, choć łóżka już nam w ogóle nie pasują. Nawet te cokolwiek by to nie znaczylo "hipnotic" (?) ... Wszystko za miękkie dla kogoś kto śpi na podłodze :)
O ile my wlasnie uporalismy się z praniem po tej wyprawie,starszaki jutro przywiozą nowe z biwaku zuchowego. Zuchenka się Zuzanna i druh* eF odwiezieni zostali w siną dal. Jutro ta dal znowu będzie naszym udZiałem,bo na abarot* dzieci przywieziemy. 
A o suplement aż się prosi, panie Futraku. Suplement zdjęciowy,ma się rozumieć.
* Edit: byki

środa, 17 lutego 2016

Blizej historii.

Czy muzea muszą być nudne? Ciche? 
Wcale nie! Można być baaardzo blisko historii :) Przez parę chwil zabawilismy w zamku w Enniscorthy. 




wtorek, 16 lutego 2016

niedziela, 14 lutego 2016

Niedzielny kadr.


Zdjęcie uważam za super więc wystąpi w poście solo. Bylo party, był "cake", były szaleństwa w malpim gaju. Niedziela do wyjątkowych należy, jakoś opuściło mnie napięcie z tyłu głowy przypominające o jutrzejszym powrocie do przybytkôw szkolnozarobkowych. No powrotu jutro Nie-bę-dzie! Rozpoczynamy tydzień ferii. Dzieci musimy na nowo rozpracować, i pospędzac z nimi czas. Domagają się tego czasu wręcz "książkowo", zwracają na siebie uwagę "wzorcowo". Co nie znaczy,  ze  machaja łapką, czy czekają
 cichutko. Wręcz odwrotnie. Machaja recami i nogami, i ciszy też nie ma. A czasem zaczynają się problemy ogólnie je nazwę "wychowawcze".
Starszaki trzeba okiełznać i spędzić z nimi czas po starszaczemu. Biegajace maluchy i absorbująca ich "obsługa" czasem urywa ważne wątki, i rozpoczęte rozmowy, a i zagrać w nic nie można, bo grozi demolką.
Nie wiem czy mnogodzietni wszyscy mają taki kłopot, czy tylko ja, ale mam poczucie, że zaniedbuje duchowe potrzeby starszych, bo fizycznie wykanczaja mnie młodsze.
Uczniaki mają więc ferie a Tata zaległy urlop.  Na szczęście przedszkole maluchów nie ma ferii :)
Bardzo licze, ze ten czas nam pomoże.

piątek, 12 lutego 2016

Myju!

Jeśli wierzyć piosenkom z dzieciństwa (mojego) to "mydło wszystko umyje, nawet ręce i szyję". A może to były nogi i szyję? A może zupełnie inne części ciała?
W każdym razie dziś panna Dorota przekonała się co potrafi owo mydło. Dowód poniżej.
I żeby od razu zadać kłam spekulacjom i pomówieniom... Panna Dorota już kiedyś, nie raz i nie dwa zresztą, przekonała się co mydło potrafi. Ale warto przecież raz na jakiś czas przypomnieć, nie? Tym bardziej, że rzeczona panna lubi takie przypominanie.

wtorek, 9 lutego 2016

Goście wyjechali do domu. Zostawili nam wspomnienia i zdjecia z paru wypraw. Kilka kamieni, kilka spostrzeżeń, opowiesci i podsumowań. Lubię taki czas. Próbując wpleść niecodziennych gości w codzienny nasz rytm, a przy okazji zaczerpnąć kilka oddechów takich wakacyjnych, takich troszkę z off'u. To spotkanie było wyjątkowe. To jedna z moich współlokatorek sprzed lat. Miałyśmy 3 wieczory na opowiedzenie sobie siedemnastu lat. Cudny czas :) I cudna ta moja "gosciówa" i Jej Dziedzic - nowy i juz dobry kolega Franka naszego.  Chłopaki mieli zaskakująco dobry czas, pełen zębatych uśmiechów i głośnych rechotów, a nawet nieopanowywanych głupawek.

sobota, 6 lutego 2016

Tak wyglądała mała część piątku. Helka wymeczona dniem minionym w którym kilkakrotnie wymiotowala. Cały piątek spędziła na kanapie, śpiąc. Dwa razy wstała na suche płatki kukurydziane (poprosiła).
Za to Dosi rozpoczeło się z ... drugiej strony. Poza marudzeniem, jękami i wyciem że chce na ręce lub na kolana bylo u niej ...rzadko i często. Taki rotawirusowy absurd.
Dziś już o sprawie zapomniano zupełnie. Apetyt, siła i humor powrócone. Czekamy na rozchmurzenie się nieba i gości nad morze trzeba zawieść.

wtorek, 2 lutego 2016

Nadal o modzie cz.3

45 minut lunczu następuje. I albo zbieramy do kantynki albo stadnie i gromadnie idziemy na kawę do jakiegoś pubu.
Wracamy na "Gourmet construction", czyli jak mniemam konsrukcje wykroju. Szyjemy. Mam za sobą dwie spódnice, dwie koszule, i dwie pary spodni. Wszystko zapewnia szkoła, od policottonu z którego wszyscy szyja po dodatki. Maszyny pierwszorzedne husqvarny i jenome, także takie fabryczne. Wykroje na razie gotowe i wszyscy szyjemy rozmiar modeliwy czyli 12, a konstrukcje nasze będziemy realizować w roku przyszłym przy szykowaniu naszej kolekcji dyplomowej. Tak, szkole zakończę pokazem mody :)
Jutro wybieram się w podróż po tkaninę na moją sukienkę. Będzie ona częścią mojego zaliczenia przedmioty i którym teraz pisze. Ale będę mogła ją odebrać i ponosić. Może koniec gadania, pora pokazać co tam mi wyszło i z czego jestem baaardzo dumna.






Po takim szyciu trochę trzeba przysiasc i wyszystko po kolei opisać krok po kroku jak to się zrobiło. Beznadzieja :/ No ale szkoła to szkoła i nie narzekam (za mocno) bo przynajmniej nabieram wprawy jeśli chodzi o słownictwo fachowe. 
Mamy chyba 7 czy nawet 8 godzin "gourmet construction".   Pół dnia w poniedziałek i pół w srode. Jutro za to wycieczka po sklepach w tkaninami. A dzień zakończę z gośćmi z Polski. Yeeeee A teraz kończę idę do Pana Męża po kieszonkowe...Wszak jutro odwiedzam "raje" designerskie....i to kilka.
Dobranoc.

poniedziałek, 1 lutego 2016

Straszyn faszyn cz.2

Pani od komunikacji sobie wychodzi i wchodzi Joan od przedmiotów kilku, właśnie związanych z tym kim będziemy. Jest designerem i realizowała swoje projekty. Generalnie to krawcowa ciuchów z zacięciem w kierunku mody. Żadna tam nauczycielka, zaden technolog odzieży. Po prostu kobieta z doświadczeniem. Znana mi dodatkowo od dwóch lat, chodziłam do niej na kurs szycia raz w tygodniu kiedyś tam wcześniej.
Przedmiot nie pamiętam jak się nazywa ale związany jest z modą i praca designera. Jednego tygodnia Joan wysłała nas grupkami do sklepów popatrzeć i zrobić notatki co jest modne jesień/zima. Na kolejnych zajęciach robiliśmy omawiannie tej wycieczki, i wyklejaliśmy tzw "mood board". To taka tablica inspiracji. Kolory, wzory, fasony. Fryzury i makijaże. No i pogaduchy co już było i jaka moda wraca, co jest wiodącym kolorem/kolorami, fason jaki, co się pojawiło nowego, jakie są odniesienia i nawiązania.
Oglądaliśmy tez kilka filmów o znanych w światku ludziach, plus jakieś programy z lokalnej wyspy.
 Teraz grupkami pracujemy nad trendami wiosna/lato 2016. Ja robię badania dotyczące wnętrz, inna koleżanka makijaż/fryzury, a trzecia ciuchy,buty, dodatki. Taki trochę większy moodboard, plus do tego materiały na 7 minut gadanej prezentacji każda z nas, plus jakieś nazwiska mają paść, czyli zaznajomić się trzeba z aktualnymi projektantami.
Przegladamy więc internety przepastne, pisma, czasopisma, notujemy piszemy, wycinamy, przyklejamy. Taki bałagan póki co.
Co można się nauczyć na tych zajęciach?
 Jak na przykład powstają kolekcje wielkich domów mody, jak działa rynek, kto jest kim i dlaczego. Można się dowiedzieć masę przydatnych i mniej przydatnych wiadomości. Jak wspomniałam dla mnie ta wierchuszka modowa świata to sodomjazgomorją i raczej pozalsieBoże towarzystwo. Chude toto...zestresowane, i serio serio serio nie łapie klimatu "mody".
Może dlatego, że jestem gruba i wyluzowana :)
Cdn.