niedziela, 19 marca 2017

Hopla hopla

Działa! Od dziś! Dzięki wujkowi i cioci! I dzięki uporowi żony oraz moim zdolnościom manualnym.
Mamy w ogrodzie urządzenie do skakania dające dzieciom furę frajdy plus nieco spokoju rodzicom.
Mówiąc krótko - dorobiliśmy się trampoliny.
Zajęła miejsce ulubionego foliaka Iwki, który ostatnio popadł w niełaskę i zaczął się lekko sypać. A jak się okazało przy rozbiórce, mógł wkrótce stać się poważnym zagrożeniem dla zdrowia osób przebywających w jego pobliżu. No dobra, z tym zagrożeniem to przesada, ale jeszcze sezon, może dwa foliak sam by się rozpadł. Zatem uprzedziliśmy fakty i rozpadliśmy go sami.
A jego miejsce z dumą zajęła trampolina. Ku fascynacji i uciesze naszej małej gromadki. I także ku uciesze rodziców, bo zmęczone maluchy zasnęły wyraźnie szybciej niż zwykle. Na tyle wyraźnie, że teraz tata może spokojnie usiąść w fotelu i napisać parę słów.
Posumowując - trampoliny polecamy.

piątek, 17 marca 2017

Maluchy wiedzą lepiej

Maluchy bawią się w dom (chyba, bo to nigdy do końca nie wiadomo).
Helka: "Idę spać" i kładzie się na podłodze pod kocyk.
Dwie do trzech sekund potem Dosia woła: "Elka! Stawaj! Stawaj!"
Helka otwiera oko i cicho poucza siostrę: "Nie wstawaj. Wake up."
Dosia zatem: "Ejk ap, ejk ap!"

I to by było na tyle naszej zasady mówienia po polsku w domu. Maluchy i tak wiedzą lepiej.

A przy okazji... Od dziś do niedzieli mamy 100% uwagi Dośki i Helki, starszaki wybyły nam na harcerskie wojaże (konkretnie Franek na wędrowniczy złaz, a Zuzka na zuchowy biwak), więc czas spedzam raczej na podłodze, ewentualnie na słuchaniu piosenek dla dzieci i na "tany, tany". Nie, wcale nie narzekam. Wręcz przeciwnie.